Dziś mamy: środę, 22-02-2017, a do końca roku pozostało: 313 dni, imieniny: Marty, Ma?gorzaty
» O restauracji
» Tradycja i historia
» Wesela i przyjęcia
» Menu PASIBRZUCHA
» Nagrody i wyróżnienia
» Przypowieść
» Galeria
» Kontakt

TRADYCJA I HISTORIA
"A ta strzecha choć uboga,
chociaż niska, przecież bliska
dla obcego i dla swego
i od Boga, aż do wroga
jest tu miejsce dla każdego"


ta sentencja wyrzeźbiona w drewnie wisi w przedsionku jest mottem i wita gości.

„Na pomysł „Pasibrzucha”, bo tak nazwałam ten dom, wpadłam podczas jazdy samochodem; wtedy jestem bardzo twórcza. Od pewnego czasu organizowaliśmy wiele wyjazdowych uroczystości pod nazwą „wiejski stół”. Nasza sława dotarła nawet do Warszawy. Wiele osób prywatnych i instytucji korzystało z naszych usług. Ukoronowaniem tej działalności było przyjęcie na cześć Prezydenta RP. Pan Prezydent i towarzyszący Mu goście nie mogli się nadziwić naszemu pomysłowi, inwencji, a przede wszystkim doskonałemu smakowi podawanych potraw. Byłam już jednak zmęczona tym koczowniczym stylem organizowania przyjęć. Zapragnęłam mieć coś na miejscu i oferować gościom usługi na wyższym poziomie. Tak wykluł się pomysł zbudowania „Pasibrzucha”.

Pochodzę z domu, gdzie kultywowano z wielką starannością tradycję, przez pierwsze 13 lat swojego życia mieszkałam na wsi, gdzie każda pora roku miała swoją barwę i nasycenie. W domu rządziła Babcia – przedwojenna leśniczyna, która kończyła niemieckie kursy umiejętności prowadzenia gospodarstwa domowego i wiejskiego.
We mnie znalazła wdzięczną uczennicę i osobę, która odziedziczyła talent do prowadzenia domu; bo moja restauracja to dom, który przyjmuje codziennie dziesiątki gości.

W jego architekturze i otoczeniu zawarte są wszystkie style budowlane jakie lubię; a więc bawole oczka, kolumny, dachówka, jasna elewacja. W środku natomiast zastosowałam tzw. „przaśność kontrolowaną”, a więc naturalne drewno, koronkowe firanki, lniane obrusy, sepiowane rodzinne fotografie, kominek bez krzty nowoczesności itd.

„Pasibrzuch” ma trzy poziomy:
  • główną salę – tzw. izbę czeladną,
  • piekiełko z barem,
  • salę dworską stylizowaną na izbę dla panienki z domu.
Dom Gościnny „Pasibrzuch” to nie tylko sale gościnne i kuchnie, to również gospodarstwo pomocnicze pracujące na rzecz restauracji, którego zadaniem jest wytwarzanie i dostarczanie produktów pierwszej jakości.

A więc wszystko, co pojawia się na naszym stole, wyhodowaliśmy sami. Mięso pochodzi od wyselekcjonowanych sztuk, wszystkie warzywa z naszych szklarni i ogrodów, bez sztucznego nawozu. Nawet jajka nie są z kur fermowych, tylko tzw. grzebiących, karmionych najlepszą paszą. Żółtka są żółciutkie nie z powodu zaprawiania karmy barwnikami, lecz dzięki…. Marchewce, dyni, surowej trawie.

Każdy znajdzie u nas coś dla siebie, nawet najbardziej wybredny smakosz; od najprostszych pierogów do wykwintnych ryb, też pochodzących z naszych 300 hektarowych stawów. Nie znajdzie tu natomiast sałatek z owoców morza czy egzotycznych wynalazków. Przecież mamy tyle cudownych swojskich potraw, że nie musimy szukać innych wzorów. Nie znajdzie u nas pociechy ten, kto kocha hamburgery.

W „Pasibrzuchu” jest tanio. To nie kolejna ekskluzywna knajpa dla tych nielicznych z grubym portfelem. Chcemy, żeby u nas dobrze się czuli nawet ci, którzy muszą dokładnie liczyć każdy grosz.” – mówi Anna Stokłosa